Menu

Logistyka | Biznes | Edukacja | Blog

"Każdy potrzebuje chwili zwątpienia, chwili, w której będzie chciał zawrócić, ponieważ dopiero wówczas zobaczy, jak daleko już zaszedł."

Twoja nauka rozpoczyna się z chwilą opuszczenia szkoły

jakub.brandt

nauka, logistyka

Jesz­cze za cza­sów szkoły pod­sta­wo­wej, czy też gim­na­zjum, byłem prze­ko­nany, że czas spę­dzony w murach naszych szkół jest cza­sem, który abso­lut­nie wystar­cza do opa­no­wa­nia kon­kret­nego mate­riału z geo­gra­fii, mate­ma­tyki, czy histo­rii. Jak by to powie­dział Rado­sław Kotar­ski, nic bar­dziej myl­nego! I nie przy­pad­kowo nawią­zuję do tego twórcy inter­ne­to­wego, gdyż w znacz­nej mie­rze to wła­śnie jego pre­lek­cja na tego­rocz­nej kon­fe­ren­cji Blog Forum Gdańsk zain­spi­ro­wała mnie do napi­sa­nia tego tek­stu.

Zda­rza się, że pyta­cie mnie w jaki spo­sób uczyć się logi­styki, czy też innego przedmiotu w szkole. I choć pisa­łem już o tym nie­spełna 2 lata temu, wie­dza nabyta w ostat­nim cza­sie pozwala mi na uzu­peł­nie­nie pew­nych infor­ma­cji. A zatem… jak się uczyć?

Zacznę od tego, że mogę z całą odpo­wie­dzialnością stwier­dzić, że gdy­bym zapy­tał wszyst­kie osoby obser­wu­jące mój FanPage na Face­bo­oku, czy któ­ry­kol­wiek z nauczy­cieli pod­czas ich kil­ku­na­sto­let­niej edu­ka­cji prze­ka­zał im wie­dzę, w jaki spo­sób się uczyć, 95% z nich odpo­wie­działoby, że nie, nikt im tego nie prze­ka­zał, a do tej pory cała meto­do­lo­gia ich nauki była oparta na impro­wi­za­cji i intu­icji. Te 5% osób to wybrańcy, któ­rzy tra­fili na bar­dzo dobrego nauczy­ciela. Nie każdy ma jed­nak tyle szczę­ścia, a zatem po kolei…

Obo­wiąz­kiem nauczy­ciela jest przed­sta­wie­nie uczniom pod­stawy pro­gra­mo­wej, a następ­nie zwe­ry­fi­ko­wa­nie, czy dany mate­riał przy­swo­ili­śmy. Niby nic skom­pli­ko­wa­nego, ale warto się zasta­no­wić, dla­czego od ponad 200 lat, bo tyle liczy sobie forma edu­ka­cji, którą obec­nie można spo­tkać w całej Euro­pie, nikt nie przed­sta­wił nam kon­kret­nych metod i narzę­dzi nauki? Mówimy o cza­sach, gdy ludzie byli prze­ko­nani, że pomi­dory są tru­jące… od tego czasu w naszym sys­te­mie edu­ka­cji abso­lut­nie nic się nie zmie­niło!

Aby zobrazować Wam jak istotne jest poznanie całego procesu nauki posłużę się przykładem, jaki Radek zaprezentował na swojej prelekcji w ostatni weekend września. Lekcja wychowania fizycznego- na pływalni nauczyciel zebrał całą klasę i mówi, że za chwilę zaprezentuje uczniom jak poprawnie pływać kraulem. No więc po krótkim wstępie wskoczył do wody i przepłynął całą długość basenu, jednocześnie demonstrując swoje ruchy. Po wyjściu z basenu nauczyciel mówi, że lekcja się zakończyła, a za tydzień będzie sprawdzian z tego stylu pływania... W jaki sposób uczeń może się w sposób efektywny przygotować do egzaminu, skoro nikt nie wyjaśnił mu w jaki sposób ma się tego nauczyć? Przecież sama wiedza jak ma wyglądać efekt końcowy nie wystarczy. I tak niestety wygląda nasza edukacja... improwizacja na całego!

Chciał­bym przed­sta­wić Wam kilka metod nauki do zasto­so­wa­nia od zaraz! Pomi­jam tutaj takie banały jak ryso­wa­nie map myśli, czy noto­wa­nie róż­nymi kolo­rami dla lep­szego zobra­zo­wa­nia np. wykre­sów. Właśnie takie metody zaliczam do tych "intuicyjnych".

Pierw­szą z metod robo­czo nazwa­łem „cha­otyczny pię­ściarz” i nawią­zuje do tre­ningu Muham­mada Alego przed walką bok­ser­ską. Tę metodę z resztą rów­nież zapre­zen­to­wał Rado­sław Kotar­ski pod­czas swo­jego wystą­pie­nia w Gdań­sku, ja na szczę­ście usły­sza­łem o niej już wcze­śniej. Polega ona na tym, że mając do naucze­nia kil­ka­na­ście wzo­rów z mate­ma­tyki roz­pi­su­jemy je na osob­nych kart­kach i do każ­dego wzoru pod­sta­wiamy war­to­ści. Liczymy tak kilka przy­kładów i prze­cho­dzimy do kolej­nego wzoru, gdy ten drugi rów­nież opa­nu­jemy, cofamy się do uprzed­nio pozna­nego wzoru i znów nim się zaj­mu­jemy. Cho­dzi o to, aby nie „roz­le­ni­wiać” naszego mózgu i cały czas ćwi­czyć u niego wcze­śniej poznaną wie­dzę. Dla­czego metoda ta nawią­zuje do Muham­mada Alego? Wystar­czy włą­czyć sobie któ­ryś z jego tre­nin­gów dostęp­nych w Inter­ne­cie. Cha­otycz­ność, nad­po­bu­dli­wość i nie­upo­rząd­ko­wa­nie to tylko naj­de­li­kat­niej­sze okre­śle­nia jego tre­ningu… tre­ningu, któ­rego for­muła zapro­wa­dziła go na sam szczyt! I taka sama jest moja reko­men­da­cja dla Ciebie! Na bie­żąco wra­caj do nie­dawno pozna­nej wie­dzy, kon­tro­luj sam sie­bie, czy przy­kład poznany 10 minut temu na­dal jest dla Cie­bie tak jasny jak przy roz­wią­zy­wa­niu pierw­szego przy­kładu. Jeśli to Ci się uda, wów­czas będziesz zde­cy­do­wa­nie lepiej przy­go­to­wany do spraw­dzianu, ponie­waż będziesz potra­fił odna­leźć się w sytu­acji, gdzie na egza­mi­nie nic nie jest upo­rząd­ko­wane, a przy­kłady wystę­pują w loso­wej kolej­no­ści, bez więk­szego składu.

Wie­lo­krotne czy­ta­nie tek­stu, aby wycią­gnąć z niego mak­si­mum infor­ma­cji to mit! Bada­nia poka­zują, że przy jed­no­krot­nym prze­czy­ta­niu tek­stu nauko­wego, osoba jest w sta­nie odpo­wie­dzieć popraw­nie na 35% pytań kon­tro­l­nych. Przy dwu­krot­nym prze­czy­ta­niu pro­cent popraw­nych odpo­wie­dzi wzra­sta do 45%, ale co naj­cie­kaw­sze, przy czte­ro­krot­nym prze­czy­ta­niu tego tek­stu... pro­cent popraw­nych odpo­wie­dzi się nie zmie­nia! A zatem można powie­dzieć, że takie wie­lo­krotne powta­rza­nie danego tek­stu ma sens tylko w momen­cie gdy chcemy nauczyć się cze­goś na pamięć, na przy­kład wier­sza, czy swo­jej kwe­stii do roli w fil­mie. Wielokrotne powtarzanie danego zagadnienia może okazać się równie efektywne, co próba przypomnienia sobie, jaki król znajduje się na banknocie 100-złotowym. Mimo, że mieliśmy go wielokrotnie w dłoni, większość z nas nie poradzi sobie z tym zadaniem, a zatem problemem nie jest ilość powtórzeń, ale przede wszystkim świadomość i odpowiednie skupienie się na tym, co czytamy lub czemu się przyglądamy.

I wydaje się, że to ma sens, bo prze­cież nie trzeba prze­cho­dzić przez coś wiele razy, by zapa­mię­tać nawet naj­drob­niej­sze szcze­góły z danej sytu­acji. A na dowód tej tezy, zapy­taj­cie swo­ich rodzi­ców, czy też dziad­ków, gdzie byli i co robili, gdy dowie­dzieli się o zama­chu na World Trade Cen­ter. Zapewne nikt z nich nie będzie miał pro­ble­mów z odpo­wie­dzią, mimo, że prze­żyli to tylko raz i w dodatku ponad 16 lat temu… Czę­sto opo­wie­dzą Wam nawet o naj­drob­niej­szych szcze­gó­łach tam­tego momentu. A zatem wcale nie jest nam potrzebne wie­lo­krotne powta­rza­nie danego zagad­nie­nia, czę­sto to nasze emo­cje wystar­czają, byśmy zapa­mię­tali naj­mniej­szy szcze­gół.

A skoro mowa o emo­cjach… czy zawsze uczy­cie się w tych samych miej­scach? W łóżku, przy swoim biurku, przy stole? Jeśli tak, to nad­szedł czas na zamiany swo­ich przy­zwy­cza­jeń. Skoro w poprzed­nim aka­pi­cie usta­li­li­śmy, że ludzie w znacz­nej mie­rze uczą się na emo­cjach, należy zmie­niać miej­sca nauki, aby przy­swa­jany mate­riał koja­rzył nam się z czymś kon­kret­nym. Ucząc się bio­lo­gii w parku, czy nad jezio­rem, histo­rii w kuchni, a geo­gra­fii na bal­ko­nie łączymy przy­swa­janą wie­dzę z kon­kretną emo­cją, która nam w danym miejscu towarzyszy, a doda­jąc do tego, że w znacz­nej więk­szo­ści ludzie są wzro­kow­cami, wyobra­że­nie sie­bie w kon­kret­nej prze­strzeni (np. w parku) auto­ma­tycz­nie uru­cha­mia u nas mecha­nizm, który przy­po­mina nam czym się tam zaj­mo­wa­li­śmy, o czym czy­ta­li­śmy i dzięki temu jeste­śmy w sta­nie szybko wró­cić do wie­dzy wła­śnie w tam­tym miej­scu naby­tej. Jest to nie do osią­gnię­cia w momen­cie, gdy każ­dego przedmiotu uczymy się w tym samym miej­scu. Nie budu­jemy wów­czas odpo­wied­niego połą­cze­nia mię­dzy poszcze­gól­nymi zmy­słami.

Gdy przyswoimy już całą wiedzę warto zaaranżować taki egzamin. Jeśli na przykład przygotowywaliśmy się do odpowiedzi z historii możemy najpierw wcielić się w rolę nauczyciela, który zadaje nam pytanie dotyczące danego materiału, a następnie odpowiadamy na nie. To też jest forma utrwalania wiedzy.

I w tym momen­cie wra­camy do tezy posta­wio­nej w tytule tego arty­kułu. Pod­czas 45 minut lek­cji nie jeste­śmy w sta­nie się zbyt wiele nauczyć. Zaję­cia jest to czas, który nauczy­ciel dostaje, aby dostar­czyć nam wszel­kich wska­zó­wek odno­śnie kon­kret­nego zagad­nie­nia, nato­miast to, czy pro­ces rze­czy­wi­stej nauki wyko­rzy­stamy w spo­sób efek­tywny, zależy tylko i wyłącz­nie od nas i od przy­ję­tych przez nas stra­te­gii. Według mnie nie ma czegoś takiego ja talent, są strategie i metody, które odpowiednio zaimplementowane potrafią wydobyć cały nasz potencjał!

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Zygmunt Stary] *.ip.shentel.pl

    Talent i predyspozycje istnieją, proszę nie kłamać. Reszta tekstu spoko, tylko to zakończenie troche jest słabe.

  • pandaimport.pl

    Mogę się zgodzić z tym wpisem w 100 procentach. Mam nadzieję, że ktoś wykorzysta te metody do nauki :)

  • gruz-serv.pl

    Warto mieć swoją metodę na naukę, sam miałem też swoją, ale nie jest proste wynalezienie jej.

© Logistyka | Biznes | Edukacja | Blog
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci