Menu

Logistyka | Biznes | Edukacja

"Ludzie wystarczająco szaleni by sądzić, że mogą zmienić świat, są tymi, którzy go zmieniają."

Na czym polega marketing sieciowy?

jakub.brandt

marketing wielopoziomowy, marketing sieciowy, logistyka.blox.pl

W ostat­nim cza­sie otrzy­ma­łem kilka pro­po­zy­cji pod­ję­cia pracy w mar­ke­tingu sie­cio­wym (wie­lo­po­zio­mowym), a ponie­waż jego spe­cy­fika jest taka, a nie inna, myślę, że także część z Was, będąc aktyw­nym na róż­nego rodzaju por­ta­lach spo­łecz­no­ścio­wych, prę­dzej czy póź­niej spo­tka się z tego typu sprze­dażą. Warto przyj­rzeć się tej dzia­łal­no­ści.

Na mar­ke­ting sie­ciowy w znacz­nej mie­rze decy­dują się firmy, które nie mają zbyt dużego budżetu na pro­mo­cję i reklamę swo­jego pro­duktu lub usługi. Poszu­kują one wów­czas osób, które już na star­cie są w sta­nie dotrzeć z pro­stym komu­ni­ka­tem do swo­jej spo­łecz­no­ści (czy to przez Face­bo­oka, Twit­tera, czy też bloga) do dość sze­ro­kiego kręgu odbior­ców.

Jed­nak to oczy­wi­ście nie jest koniec, bo co byłby to za mar­ke­ting wie­lo­po­zio­mowy, gdzie jedy­nymi pozio­mami tej współ­pracy jest firma, mar­ke­tingowiec oraz klient.

Każdy z mar­ke­tingowców współ­pra­cu­jący bez­po­śred­nio z marką zapra­sza do swo­jego zespołu innych ludzi, któ­rzy mogą być zain­te­re­so­wani ofe­ro­wa­nym pro­duk­tem. W rezul­ta­cie firma w dal­szym ciągu współ­pra­cuje tylko z oso­bami, któ­rym na samym początku zapro­po­no­wała współ­pracę, nato­miast osoby zaj­mu­jące niż­sze szcze­ble, są pod­opiecz­nymi tychże mar­ke­tingowców i jest duże praw­do­po­do­bień­stwo, że firma nawet nie wie o ich ist­nie­niu.

Po tak doko­na­nym podziale ról, zarobki w mar­ke­tingu sie­cio­wym przedsta­wiają się nastę­pu­jąco: Za jed­no­ra­zową sprze­daż towaru lub usługi naj­wię­cej zara­bia firma, w dal­szej kolej­no­ści jest bez­po­średni pod firmą mar­ke­tingowiec, a dopiero na ostat­nim pozio­mie zwy­kły han­dlo­wiec współ­pra­cu­jący ze swoim prze­ło­żo­nym.

Oczy­wi­ście nic nie stoi na prze­szko­dzie, aby mar­ke­ting wie­lo­po­zio­mowy cały czas roz­bu­do­wy­wać. Z cza­sem osoba, która była na ostat­nim szcze­blu, może zde­cy­do­wać się sama poszu­kać swo­ich współ­pra­cow­ni­ków i teraz to ona będzie ich „men­to­rem”, jed­nak aby to osią­gnąć, naj­pierw samemu należy wyka­zać się umie­jęt­no­ściami sprze­daży. W tra­dy­cyj­nym modelu mar­ke­tingu sie­cio­wego poszcze­gólni han­dlowcy zara­biają na marży ze sprze­da­nego towaru.

Jest jed­nak kilka aspek­tów, które powo­dują, że mar­ke­ting wie­lo­po­zio­mowy nie jest zbyt atrak­cyj­nym zaję­ciem.

Przede wszyst­kim w tego typu dzia­łal­no­ści bar­dzo szybko na jaw wycho­dzą wszel­kie nie­kom­pe­ten­cje sprze­da­żowe. Nieu­mie­jęt­ność dotar­cia do ludzi z efek­tyw­nym komu­ni­ka­tem mar­ke­tingowym potrafi bar­dzo mocno zabu­rzyć sprze­daż, a nawet cał­ko­wi­cie zmie­nić postrze­ga­nie pro­duktu wśród spo­łecz­no­ści, a to bar­dzo duże ryzyko odwró­ce­nia się klien­tów od firmy.

Już nie­jed­no­krot­nie prze­by­wa­łem w towa­rzy­stwie osób, które zaj­mują się mar­ke­tingiem sie­cio­wym i mogę Wam powie­dzieć jedno- każ­dego trak­tują oni jako swo­jego poten­cjal­nego klienta. Mam wra­że­nie, że takie osoby nie opusz­czą swo­ich towa­rzy­szy póki nie przed­sta­wią swo­jej oferty sprze­da­żowej, a to nie naj­le­piej wpływa na rela­cje.

Wie­cie dla­czego mar­ke­ting sie­ciowy bar­dzo rzadko prze­kłada się na suk­ces firmy? Ponie­waż poszcze­gólne ogniwa mar­ke­tingu sie­cio­wego zna­cze­nie bar­dziej sta­wiają na ilość niż na jakość. Ozna­cza to, że wolą oni nawią­zać współ­pracę z 20 sła­bymi sprze­daw­cami i łudzić się, że dotrą oni do więk­szej liczby klien­tów, niż współ­pra­co­wać z 3 mar­ke­tingowcami, ale w dużo więk­szym stop­niu posta­wić na ich roz­wój- zaopa­trzyć ich w nie­zbędną lite­ra­turę sprze­dażową, czy nawet wysłać na szko­le­nie z mar­ke­tingu. Wynika to z pro­stego mecha­ni­zmu. Żaden z mar­ke­tingowców nie zara­bia na sie­bie, a na swo­jego prze­ło­żo­nego „u góry”. A zatem pokusa współ­pracy z jak naj­więk­szą liczbą osób jest ogromna, tymcza­sem nie zawsze idzie to w parze z osią­ga­nymi dobrymi wyni­kami finan­so­wymi.

Jedna z Czy­tel­ni­czek na naszej Gru­pie na Face­bo­oku zazna­cza, że pod­czas Jej pracy w takim modelu mar­ke­tingu klient musiał kilka dni cze­kać na swój pro­dukt, co oczy­wi­ście nie jest naj­lep­szą stra­te­gią. Inna osoba nato­miast zwraca uwagę, że sprze­dażą zaj­mują się osoby, które zupeł­nie nie rozu­mieją spe­cy­fiki sprze­da­wa­nego pro­duktu (człon­ko­wie rodziny, naj­bliżsi zna­jomi). Poza tym, osoby z dol­nego szcze­bla muszą się nie­źle napocić, aby pozy­skać klien­tów, co może mocno zniechęcić do sprzedaży już na starcie.

© Logistyka | Biznes | Edukacja
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci